Mili goście

niedziela, 24 marca 2013

Zielono mi (pomimo wszystko)

To nic, że za oknem biało, to nic, że w nocy minus 18, to nic, że samochód odmówił posłuszeństwa, pomimo wszystko zielono mi.


Nawet na talerzu jakoś zielono, to mój organizm, który domaga się świeżych warzyw, nowalijek, ale takich normalnych, naszych. Sałaty, która smakuje jak sałata a nie tylko wygląda. Zrobiłam więc sobie na kolacyjkę surówkę " na winie", czyli co się pod rękę nawinie. Ogóreczki  wprawdzie ze słoika, ale własnoręcznie robione, do tego cebulka, szczypiorek, taki co u mnie w doniczce rośnie, a nie kupowany na pęczki w sklepie i przyprawy, najróżniejsze plus oliwa. Wygląd może nie olśniewający ale zaręczam Wam, że smak wprost przeciwnie.
Miałam nadzieję, że gałązki brzozy, które dzieci przyniosły mi tydzień temu ze spaceru, zdążą już listki wypuścić, ale niestety nic z tego. Oby się tylko do świąt wyrobiły, na razie prezentują się tak:
Pozdrowionka

6 komentarzy:

  1. chociaż w sercu i w domu musi być zielono,bo w przeciwnym razie non stop przygnębione będziemy, u mnie dzisiaj -10
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Gałązki przyozdobione jajeczkami wyglądają zawsze pięknie ...
    Przesyłam dużo ciepła i szczęścia w Twe ręce :)
    buziaki

    OdpowiedzUsuń
  3. Wbrew aurze za oknem naprawdę zaczyna być wiosennie i świątecznie. Pozdrawiam cieplutko. Ania:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Piękne pisanki:)
    Dziękuję za odwiedziny:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. ale bym zjadła takich ogóreczków, oj i pajdę chleba takiego wiejskiego, mmmmmmmmmmmmmmmmmmm
    Pozdrawiam Iz

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każde miłe słowo:)