Mili goście

niedziela, 20 lipca 2014

Powrót do korzeni...


Już spieszę tłumaczyć o co chodzi, otóż niejako wychowałam się na szwalni prowadzonej przez moich rodziców, na maszynie nauczyłam się szyć wcześniej niż obsługiwać komputer, więc szycie mam we krwi. Kiedyś lubiłam sobie szyć różne rzeczy, nawet na studia zarabiała na szwalni (nie wiem po co, dyplom magisterski na nic się zdał). Przez ostatnich kilka lat jakoś nie było czasu na szycie, a nawet jak był to musiałam jechać do mam bo nie miałam w domu maszyny, a wiecie jak to jest z weną , jak jest to już, teraz, w tej chwili, a nie jutro czy za tydzień. Ostatnio zatęskniłam za szyciem, pojechałam do sklepu, zakupiłam sobie maszynę, nówkę nie śmiganą i jak już nadeszła ta chwila przebłysku to ją wypróbowałam. Oto efekt, piękna, pojemna, orginalna i co najważniejsze, własnoręcznie zrobiona torebka.




Materiały potrzebne do wykonania: stara spódnica plus kawałki koronki.




Środek: stara zasłonka, i to co mnie najbardziej cieszy to mój patent na klucze w torebce, też tak macie jak ja, że wychodzicie z marketu obładowane zakupami, dochodzicie do auta i zawsze pojawia się ten sam problem: gdzie są kluczyki? Jeśli tak , to proponuję wszyć do torebki paseczek z karabińczykiem. Teraz klucze już mi nie giną , muszę tylko pamiętać żeby je zapiąć na karabińczyk. 

A tak zajęłam dzieci żebym mogła sobie trochę poszyć.





Pozdrowionka

























1 komentarz:

  1. Świetna torba, bardzo mi się podoba! A dodatkowego uroku dodaje koronka, genialnie:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każde miłe słowo:)